Wędrówka w Dolomitach Brenty. Rifugio Tuckett.

Wędrówka w Dolomitach Brenty. Rifugio Tuckett.

Dziś czeka nas kolejna wędrówka w Dolomitach Brenty.

Rozpoczynamy jak zwykle nasz dzień podczas tegorocznego wyjazdu w Dolomity Brenta na campingu Cevedale w Val di Sole, skąd ruszamy w stronę Madonny di Campiglio.

Choć mamy końcówkę lipca pogoda dziś nie nastraja zbyt optymistycznie. Poprzedni dzień i niemal całą noc mocno padało, w nocy ochłodziło się na tyle, że trudno uwierzyć, że jesteśmy we Włoszech podczas letnich wakacji.

Tuż przed Madonna di Campiglio docieramy na parking w Campo Carlo Magni, skąd ruszamy kolejką na Passo Groste, dzięki czemu szybko jesteśmy na wysokości 2400 m.n.p.m. Bilet kosztuje 14 euro.

Na górze jest zimno. Tuż obok schroniska Stoppani postawiono ogrzewacz, który dziś może się rzeczywiście przydać. W nocy padał tu marznący deszcz ze śniegiem.

Rifugio Stoppani al Groste

Ubieramy się zatem i ruszamy. Kierujemy się szlakiem 305 na via delle Bocccette i sentiero Benini.

Widoczność ponownie nas nie rozpieszcza, ale przynajmniej jeszcze nie pada.

Po dojściu do skrzyżowania szlaków czas podjąć decyzję co dalej ? Zerkam w górę przed siebie i widzę fragmenty ze śniegiem do pokonania. Nie mam raczków i nie mam ochoty na ślizganie się. Przewidywane opady deszczu i słaba widoczność pomaga podjąć decyzję. Intuicja mi podpowiada, abym tam nie szła więc odpuszczam. Nie idę więc dalej na sentiero Benini, może innym razem? Teraz wybieram łatwiejszy i niżej poprowadzony szlak prowadzący do schroniska Tuckett. Nie idę sama, mam doborowe towarzystwo w postaciach Zbyszka i Maćka. Dalej idziemy razem :)

Po przejściu kamiennych, skalistych półek dochodzimy do następnego rozwidlenia szlaków.

Idziemy dalej, pogoda się niedługo pogarsza, zaczyna padać i coraz mniej widać. Ubieramy kurtki przeciwdeszczowe, osłaniamy plecaki i idziemy ciesząc się, że wybraliśmy ten wariant trasy.

Gdy zbliżamy się do Torrione di Valesinella widocznośc nieco się poprawia. Na tych wznoszących się na wysokość 2462 m. n.p.m. charakterystyczne wierzchołach wyznaczono drogę wspinaczkową, o której więcej przeczytacie tutaj :) https://www.planetmountain.com/en/photos/brenta-dolomites-frizzi-lazzi-rock-climb-on-torrione-di-vallesinella/67734?s=1

Niedługo potem dochodzimy do malutkiej kapliczki i schroniska Tuckett.

Przed nami Rifugio Tuckett. Szkoda, że dziś nie możemy podziwiać jego pięknego położenia, Zazwyczaj roztaczają się tu niesamowite widoki na sąsiednie szczyty. Na razie niewiele widać.

Rifugio Tuckett.

Z historii schroniska możemy dowiedzieć się, że jako pierwsze powstało tu niewielkie schronisko Sella, które Włosi oddali do użytku w 1906 roku a w jego bliskim sąsiedztwie około tygodnia później własny schron ustawili Niemcy. Nazwali je Tuckett od nazwiska angielskiego alpinisty, mającego znaczny wkład w odkrywanie gór w Trentino.

Obecnie oba budynki funkcjonują jako jedno schronisko. Do dyspozycji gości jest 115 miejsc noclegowych. Więcej informacji znajdziecie na stronie schroniska https://www.rifugio-tuckett.it/it/

Docieramy do schroniska. Jesteśmy na wysokości 2272 m.n.p.m.

Przebiega tędy wiele szlaków, ale większość z nich to via ferraty, na który potrzebny jest sprzęt wspinaczkowy, czasem też raki lub czekany.

Rifugio Tuckett łatwo dostępne- jest popularnym celem wędrówek. Można stąd odbyć ciekawe wyjścia w bardziej wymagające regiony Dolomitów Brenta.

Zimno i wiatr powoduje, że z chęcią chowamy się w schronisku i zamawiamy kawę i ciasto, niektórzy piwo :)

W schronisku jesteśmy poproszeni o zostawienie plecaków i kijków w osobnym pomieszczeniu. Później okaże się, że tak to funkcjonuje i w innych tutejszych schroniskach.

Po chwili postanawiam wyjść w kierunku przełęczy Bocca del Tuckett. Moi kompani czekają na mnie w schronisku a ja idę zobaczyć co tam jest wyżej i jak przebiega szlak?

Bocca del Tuckett

Tuż za schroniskiem obserwuję chwilę, jak ktoś chodzi po rozpiętej linie, potem idę dalej. Szlak początkowo z fragmentami zieleni, potem robi sie skalny i surowy.

W oddali widać już przełęcz. To Bocca di Tuckett znajdująca się na wysokości 2648 m. n.p.m. Na jej sporym fragmencie zalega śnieg., co dokładnie widać dopiero na zbliżeniu. Postanawiam wracać, tym bardziej, że czekają na mnie w schronisku.

Śnieg na przełęczy Bocca di Tuckett

Po mojej prawej stronie mam widok na Castelletto Inferiore. Przede mną ponownie zabudowania schroniska Tuckett.

Zaglądam po drodze do niewielkiego drewnianego budynku, w którym znajduje się toaleta.

Rifuggio Tucket – Valesinella di Sotto

Czas na powrót. Schodzić będziemy najpierw do schroniska Casinei a następnie Valesinella di Sotto. Przed nami niedługie zejście, bo ok. 1,5 godzinne.

Ruszamy szlakiem 317. Zostawiamy za sobą rifugio Tucket. Co chwilę odwracamy się jednak doceniając piękne otoczenie.

Przy schronisku Casinei robimy przerwę na II śniadanie.

Od Schroniska Casinei już niedługa droga przez las dzieli nas od Malga Valesinella. Co jakiś czas widać tabliczki informujące nas o możliwości spotkania niedźwiedzia.

Przy Malga Vallesinella jest punkt informacyjny z mapą atrakcji w pobliżu. Wiedzie stąd szlak w kierunku wodospadów Valesinella. To ok. 30 minut w jedną stronę.

Na parking obok widocznej przed nami restauracji przyjeżdżają busy, zabierające chętnych za opłatą 3 euro do Madonny di Campiglio.

Maciek zbiega, my korzystamy z transportu do Madonny di Campiglio, gdzie wysiadamy na przystanku. Czeka nas jeszcze przejście na parking, gdzie czeka nasz autobus, więc dodatkowe kilometry do dzisiejszej trasy dochodzą :) W końcu po niewielkim błądzeniu docieramy i spotykamy się wszyscy już na parkingu tuż obok kolejki na Passo Groste czyli w punkcie startowym dzisiejszego dnia.

Trasa dzisiejszej wędrówki

https://en.mapy.cz/turisticka?planovani-trasy&x=10.8739959&y=46.2017590&z=14&rc=9-0PHxEvR8gYDXOd6ZxE7.3bR9k-g&rs=osm&rs=osm&rs=osm&rs=osm&ri=129432931&ri=136095942&ri=6520198&ri=1045447721&mrp=%7B%22c%22%3A132%7D&xc=%5B%5D

Jak dotrzeć do schroniska Tucket?

Inną mapkę poglądową znajdujemy na stronie schroniska: https://www.rifugio-tuckett.it/en/how-to-reach.html

Podsumowując – za nami bardzo przyjemna o niewielkim stopniu trudności trasa. W planie była znacznie bardziej wyżej położona ferrata Benini, jednak nie żałowaliśmy zmiany planu. Niesprzyjająca pogoda i słaba widoczność pomogły podjąć decyzję, w wyniku czemu przemierzyliśmy łatwą, ale i tak ciekawą trasę. Najważniejsze, że udało się wyjść na szlak i poznaliśmy nowe miejsca.

Inną wyprawę rozpoczynającą się od schroniska Stoppani odbyliśmy dwa dni wcześniej. To trawers Pietra Grande, który już opisałam https://www.campingowo.com.pl/dolomity-brenta-sentiero-gustavo-vidi/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *