Trekking w Parku Narodowym Rondane w Norwegii – Spranget- Rondvassbu- Veslesmeden

Dziś wyruszamy na trekking  do Rondane – najstarszego Parku Narodowego w Norwegii.

Studiowałam pilnie prognozy i wynikało z nich jedno: tylko dziś będzie odpowiednia pogoda by wybrać się na całodniową wycieczkę. Jutro ma już padać. Ruszamy zatem po śniadaniu z Otta Camping na którym teraz nocujemy do Mysusaeter. Nie mamy daleko. Specjalnie wybraliśmy Otta camping na bazę wypadową. Blisko stąd do miasteczka Otta, które przejeżdżamy i kierujemy się na Mysusaeter.

Skręcamy  z  drogi E6 i kilkanaście kilometrów pokonujemy pod górę. Droga szybko się wznosi i Otta zostaje gdzieś bardzo nisko. Po pokonaniu wielu zakrętów przejeżdżamy Mysusaeter i jedziemy dalej do bezpłatnego parkingu w Spranget. Mamy stąd piękny widok na góry. Zostawiamy samochód i ruszamy.

Naszym pierwszym celem  będzie Schronisko Rondvassbu. Aby do niego dojść, należy pokonać  z parkingu 6,4 km.  Idziemy więc ciesząc się widokami i dobrą pogodą. Jest pięknie :) Jesteśmy  na wysokości 1080 m.n.p.m. w  Rondane – najstarszym Parku Narodowym w Norwegii utworzonym w 1962 roku. Przed nami widnieją góry, których 10 szczytów wznosi się na wysokość ponad 2000 m. n.p.m. Wędrujemy doliną rzeki Store Ula. Co jakiś czas mijają nas ludzie na rowerach- okazuje się, że na parkingu można było wypożyczyć rower i podjechać te 6,4 km do schroniska i tam rower zostawić. My wędrujemy pieszo i bardzo mi się ten spacer podoba. Przed nami Rondane, za nami widnieją Dovre a za nimi bieleją ośnieżone szczyty w Jotunheimen. Okolica jest niesamowita.

Położone na wysokości 1173 m n.p.m. nad jeziorem schronisko Rondvassbu jest doskonałą bazą wypadową w okoliczne góry. Przebiegają tędy szlaki do najciekawszych miejsc w Rondane.

Docieramy do Schroniska Rondvassbu i robimy naradę. Proponuję  trekking na Veslesmeden 2015 m.n.pm. To ponoć jeden z najbardziej przystępnych szczytów, polecany  dla tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z „dwutysięcznikami”. Tak gdzieś kiedyś przeczytałam na temat tej góry. Dojście na szczyt może wymagać ok. 4 godz, więc ruszamy . Opuszczamy schronisko Rondvassbu i idziemy przez chwilę drogą, którą tu przyszliśmy, potem skręcamy w prawo, aby obejść Rondvatnet i przekroczyć rzekę Store Ula. Tak więc kolejny mostek. Widok zabudowań Rondvassbu będzie nam przez jakiś czas towarzyszyć, ale jest to bardzo przyjemny widok :) Pomalowane na ciemno brązowo hytty kontrastują z jasnymi górami i zmieniającym kolor w zależności od ilości światła jeziorem Rondvatnet. Przechodzimy obok wylotu  kanionu Jotulhogget, następnie trasa zaczyna się wznosić. Przekraczamy strumienie przechodząc po kamieniach (nie zawsze na sucho) :)

Stopniowo zmienia się krajobraz z początkowo dość urozmaiconego i kolorowego wkraczamy w coraz bardziej kamieniste rejony.

Mała przerwa na trasie :)

Dochodzimy do rozwidlenia szlaku.  Teraz dominuje dookoła kolor szary. My pójdziemy w lewo na Veslesmeden. Idąc dalej na wprost można dojść do Doralseter. Tymczasem czeka nas niemal 2 km podejście.  Jestem bardzo ciekawa jak jest wyżej. Co jest po drugiej stronie góry na którą się wdrapujemy. Szara, kamienna pustynia- takie można odnieść wrażenia podczas tego etapu. Wchodzimy coraz wyżej i coraz bardziej wieje.

Na górze na wysokości ok. 1900 m. n. p. m mocno wieje. Podziwiamy widoki na okoliczne szczyty. Dziewczyny nie chcą jednak już wchodzić wyżej. Wcale nie uważają, że to łatwa trasa. Uznały ją za mało ciekawą i monotonną. Są zmęczone. a mocne podmuchy wiatru napełniają je obawami, że mogą spaść. Zostawiam je na chwilkę i idę robić zdjęcia nieco wyżej, ale niedługo wracam pogodzona z tym, że na sam szczyt niestety nie wejdę. Wracam do nich i razem schodzimy tą samą drogą do schroniska Rondvasbu.

W miarę schodzenia, kamienna pustynia stopniowo zamienia się w ciekawy, choć nadal surowy krajobraz. jesteśmy coraz bliżej schroniska Rondvassbu i jeziora Rondvatnet.

W schronisku Rondvassbu należy w sieni zdjąć buty. Spory tu ruch, bo wielu turystów tu nocuje. Wszyscy chodzą w skarpetach lub klapkach.

Mamy szczęście i zwalnia nam się całkiem fajne miejsce na odpoczynek :)  Mamy ochotę na kawę. Koszt to 25 koron.  Po  przerwie  na kawę i kanapki ruszamy w drogę powrotną do parkingu w Spranget.

Zaczyna się chmurzyć, ale my już jesteśmy na parkingu, zaraz zjeżdżamy w dół do Otty i wracamy na camping. Mieliśmy niesamowitą pogodę. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam to wszystko zobaczyć. Pokonaliśmy dziś w Rondane ok. 24 km. Nasza trasa to: parking Spranget-Rondvassbu-Veslesmeden-Rondvassbu- Spranget.

Tak zachodziło słońce tego wieczoru na campingu Otta a przez następne 2 dni padał deszcz.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *